Była wyjątkowa, dlatego wziął ją na naukę. Jednak wtedy jeszcze nie wiedział, jak bardzo.




2011-11-08 22:14:41 >> 3

- Większość z was zdecyduje się na zmianę klasy, zanim na dobre zaczniemy szkolenie. – Starsza elfka zaczęła wywód już dłuższy czas temu, ale Ina nie słuchała. Jej oczy wpatrzone były tylko w jedną osobę, która namiętnie ją ignorowała. – Pytania możecie zadawać każdemu z nas. Docelowo jednak każdemu z was zostanie przypisany osobny mistrz. Nastąpi to jutro, do tego czasu radziłabym się wam dokładnie zastanowić. – Urwała i przebiegła wzrokiem po zebranych młodych. – Czy będziecie w stanie komuś odebrać duszę.
Po tych słowach towarzystwo się rozeszło. Ina stała tam jeszcze przez chwilę, wpatrując się w demona, który stał obok elfki. Kobieta, nie widząc, że to zatrzymuje adeptkę, odesłała istotę jednym gestem. Dziewczyna zamrugała zdziwiona i oddaliła się, jak reszta. Przedtem rzuciła jeszcze zirytowane spojrzenie warlockowi, którego już znała.
Do ponownego spotkania… Czyli jego zdaniem ile mam czekać zanim będę mogła się do niego odezwać? On jedyny wie… Nie chcę by uczył mnie ktokolwiek inny. – Powiedz mi, czy on zwrócił jakąkolwiek uwagę na mnie? Przez chwilę zatrzymał na tobie wzrok, ale dużo krócej niż na reszcie. Po co ta cała szopka… - Szepnęła i zatrzymała się przed wejściem do karczmy. Nie miała nawet drobnych by coś zjeść. Tupnęła zdenerwowana, była w tym mieście tak krótko, a już zdążyła je znielubić. Jej brzuch wydał głośne burkniecie niezadowolenia.
- Głodna? – Usłyszała znajomy głos za plecami. Rid podszedł do niej i wciągnął ją do środka budynku.
– Tak podejrzewałem, że nie dostałaś od starszych żadnych pieniędzy… - Zaczął nieśmiało, gdy zasiedli do posiłku.
- Sądzę, że nigdy mnie nie lubili… Nawet po TYM wszystkim. – Uciekła wzrokiem.
Rid gwałtownie spoważniał. - Zadam ci pytanie, ale proszę o szczerą odpowiedź. - Kiwnęła głową i spojrzała mu w oczy. - Połączyłaś się kiedykolwiek z demonem?
Zamrugała, wyraźnie zdziwiona. - Pytasz o to, czy kiedyś demon przejął nade mną kontrolę? – Teraz on przytaknął. Odetchnęła głęboko. -To nigdy.
- A jeżeli ja zapytam o to, czy dzieliłaś kiedyś z którymś ciało? – Znajomy warlock przysiadł się do nich bez pytania, gdy spojrzał na Rida ten od razu odwrócił wzrok.
Nie odpowiedziała mu na to pytanie. Opuściła wzrok na talerz, nie miała odwagi na niego spojrzeć.
- Lekcja pierwsza. – Patrzył wciąż na nią, całkowicie ignorując chłopaka. -  Demony to nie przyjaciele! Są jedynie użytecznymi... narzędziami. Tylko trzymając ich na dystans będziesz bezpieczna.
- Ethrielu, ale sam widziałeś, jak… - Wydusiła z siebie w końcu, ale jej przerwał.
- Jak już to mistrzu Ethrielu. To, co było wtedy, jest obecnie bez znaczenia.
- Dobrze, więc Mistrzu Ethrielu. – Uśmiechnęła się ironicznie. - Zapomniałeś o jednym.
- Mianowicie?
- Ja nie mam nic do stracenia.
Nastąpiła chwila ciszy, po której warlock uniósł kąciki ust. – Skoro tak twierdzisz. – Odsunął krzesło. – Jak już zjadłaś to pożegnaj się z przyjacielem i chodź. Czeka nas dużo pracy. – Położył wyraźny akcent na słowo „dużo”. Niechętnie, ale podążyła za nim.

Przez wiele dni Ina nie widziała innych adeptów. Warlock ciągle ja gdzieś zabierał i tłumaczył różne rzeczy. Aktualnie siedzieli nad rzeką i obserwowali przyjęcie, odbywające się nieopodal.
- Zobacz - wyciągnął przed siebie rękę - tworzysz bąbelek powietrza i połykasz. Płyn, który wypijesz następnie nie dotyka bezpośrednio twojego wnętrza. Możesz wtedy swobodnie obserwować reakcję tego, kto ci go podał i ewentualnie udawać omdlenie. – Widząc niezrozumienie na jej twarzy dodał szybko. – Potem oczywiście nie będziesz potrzebować wizualizacji i będziesz w stanie stworzyć go po prostu ze śliny.
Nie o to mi chodziło…- Ethrielu, po co ktoś miałby mnie otruć... – Patrzyła elfowi pytająco w oczy. Gdy byli sami darował jej formę „mistrzu”, bo wiedział, że i tak nie będzie się jej stosować. -  Co przyjdzie komukolwiek po mojej śmierci?
Roześmiał się. - Wierz mi moja droga, że z nieprzytomnym ciałem młodej dziewczyny można zrobić na prawdę wiele rzeczy i nie trzeba jej do tego zabijać.
Uciekła wzrokiem, gdy zrozumiała, co miał na myśli. Jak na razie jej nauka nie miała wiele wspólnego z silniejszą magią. Zdał się wyczuć jej wątpliwości i zmienił temat.
- Widzę, że życiowe rady cię mało interesują, więc przejdźmy do innej teorii. – Nabrał powietrza i zaczął wyuczoną formułkę. - Krwawe elfy utraciły naturalną zdolność odnowy energii. Muszą ją czerpać z istniejącego, najlepiej materialnego źródła. W tym wypadku warlocy są jakby najlepszym rozwiązaniem dla przetrwania rasy. Potrafimy zamienić energię życiową na magiczną, a następnie pozyskać życie z innej istoty. Pewnie słyszeliście, że nie wolno tego robić. Jest to prawda. – Urwał na chwilę, by skupić jej uwagę. - Nikt nie może robić tego poza nami. I musisz pamiętać o zachowaniu odpowiednich granic.




skomentuj (3)




2011-10-09 23:23:46 >> 2

Siedzieli na trawie od dłuższego czasu. Oczy dziewczyny utkwione były w bliżej nieokreślonym punkcie wioski, nie mógł się pozbyć wrażenia, że wyglądała jak lalka. Odkaszlnął, by zwrócić na siebie jej uwagę. – To, co masz dziewczyno to dar. Niezwykle rzadki i cenny. – Urwał na chwilę, by zaczerpnąć powietrza. W myślach układał poprawne zdanie, zauważając, że elfka patrzyła na niego ze znikomym zainteresowaniem. – Jednocześnie, jeżeli nic z tym darem nie zrobisz… może okazać się on okropnie niebezpieczny, wręcz demonicznie. – Uśmiechnął się kącikami ust. Nie zareagowała, więc zmienił temat. - Kiedy wpatrujesz się w horyzont, co widzisz?
- Ja ich widzę, oni mnie nie… Czy już zawszę tak będzie? – Skierowała wzrok na niego, te puste oczy.
- Potrzebujesz siły by cię zauważono, mogę ci ją dać…
- … ale nie teraz, prawda? – Uśmiechnęła się smutno.
Skąd ona, a zresztą, nieważne. - Przyjdzie nam się spotkać w stolicy, do tego czasu uznajmy, że tego spotkania nie było.
- Przecież tyle elfów nas widziało, jak chcesz to ukryć?
Wyraz twarzy warlocka nie spodobał się jej. - Niestety muszę cię tu zostawić, jednak po osiągnięciu odpowiedniego wieku udasz się wraz z innymi do stolicy… Do tego czasu, może uda mi się załatwić tobie odrobinę normalnego życia.
Roześmiała się, uznając to za dobry żart, ale skarcił ja gestem.
- Wezwano mnie tutaj bym przepędził demona… Widać uznali, że nadam się do tego lepiej od kapłanów. Jednak takie przepędzenie w większości wypadków kończy się śmiercią opętanego… Jednak jesteś bardzo młoda. Zakładając, że rytuał się uda, powinnaś stracić pamięć do chwili, w której wstąpił ciebie demon. – Uśmiechnął się ironicznie.
- Ale przecież…! – Odsunęła się od niego, jeżeli on zamierzał zrobić coś takiego, nie miała zamiaru mu na to pozwolić.
- Spokojnie mała, nie mam zamiaru niczego odprawiać. Potraktuj to, jako swego rodzaju grę. Nikogo nie poznawaj. Wszystkich traktuj, jak obcych. – Uśmiechnął się. – I zapamiętaj, nie znamy się aż do naszego ponownego spotkania w stolicy.
- Jak to ponownego… - Dopiero po chwili, w jej oczach pojawiło się zrozumienie, w tym samym momencie zaczęła tracić przytomność.
- Pamiętaj, gdy rano wstaniesz, zachowuj się jakbyś nikogo nie znała i nic nie pamiętała…


Światło delikatnie przebijało się przez jasne zasłony, napełniając światłem pokój. Zaczynał się kolejny dzień, ale Inarea wcale nie miała zamiaru wstawać z łóżka. Rozbudziło ją dziwne podekscytowanie za oknem. Czyli dzisiaj jest ten dzień… Zwykle nie przywiązywała dużej wagi, do tego, co się działo w wiosce. Ostatnie lata minęły jej dość szybko. Każdy dzień był do siebie podobny. Wstawała i kładła się spać z nadzieją, że w końcu coś się zmieni.
Podróż do stolicy była dużo prostsza niż się zapowiadała z początku. Gdyby wcześniej wiedziała, że jest to tak blisko już dawno uciekłaby z domu. Jednak teraz to już nie miało znaczenia.
Chłopaczek będący w zbliżonym do niej wieku podszedł do niej i zaczął rozmowę. - Ina, kim ty chcesz właściwie zostać?
Jak mu właściwie było? A tak… - Warlockiem Rid, a jakie ty masz plany?
Chłopak pobladł. – Jesteś pewna, że to dobry pomysł? Starszyzna tego nie poprze…
- Starszyzna nie będzie miała już nic do powiedzenia. – Odetchnęła głęboko. – Na dodatek to chyba jedyne, do czego się nadaję.
Młody elf mimowolnie się roześmiał. – Ja planuje zostać kapłanem, więc pewnie nie będziemy z początku widywać się za często.
- Pewnie nie… - Odgarnęła białe włosy na plecy i spojrzała mu w oczy. - ale może nasze drogi się jeszcze skrzyżują.
Inarea pomachała mu na pożegnanie i udała się w kierunku wskazanym wcześniej przez strażnika. W wąskiej uliczce stało kilka młodych osób. Po tym zorientowała się, że jest już na miejscu. Zatrzymała się i rozejrzała, wokół tego miejsca krążyło sporo demonów. W końcu znalazła się tam, gdzie chciała.

 




skomentuj (1)




2011-09-27 23:29:05 >> 1

Wszyscy bardzo mało wiedzą o ironii, mimo że dość często jej używają. Widziałeś kiedyś kapłana spalonego za wiarę? Do ostatniej chwili wierzącego, że jego bóg go ocali. Istotę, która nie potrafiła przekląć tego, w co wierzyła od lat…

To było dawno. Jakby się zastanowić nad wszystkim, co sprowadziło mnie do tego momentu, gdzie jestem… Ciężko wierzyć w przypadki. Z drugiej strony nie dociera do mnie możliwość, że ktoś mógł to wszystko zaplanować, od początku do końca. Do momentu, w którym stoję teraz i wpatruję się w powstające wielkie wrota. Portal, tak go nazwali. Brama, która nigdy nie powinna zostać otwarta… Jednak, moja historia zaczęła się dużo później niż otwarcie portalu. Później? Tak, właśnie tak. W chwili, kiedy wszystko było proste i wszystko zdawało się mieć swoje miejsce i czas.
Moja historia ma tutaj swój początek… i tu będzie miała swój koniec.

 

Dziecko wpatrywało się w horyzont bez ruchu. Patrol przechodził obok niego, ale zauważyli je zupełnie przypadkowo. Ich uwagę przykuła skradająca się hiena. Dziewczynka siedziała w bezruchu zziębnięta i wyraźnie zdezorientowana. Gdy zapytali ją, kim jest, nie odpowiedziała. Po dłuższym czasie wydusiła z siebie, że rodzice zabronili jej rozmawiać z nieznajomymi. Jednak gdzie byli rodzice, nie była w stanie odpowiedzieć.
Wśród całej zgrai strażników patrolujących okolice, jej wzrok skupił się na jednym. Wysoki elf odziany w lekkie szaty, trzymający się z tyłu i łypiący na wszystkich dokoła. Już na pierwszy rzut oka nie pasował do reszty, która do pewnego stopnia go ignorowała.
Jak potem przywoływała w myślach tamto wydarzenie, to wtedy właśnie spotkała go po raz pierwszy. Jednak wtedy tamto spotkanie wydawało się zupełnie pozbawione znaczenia.
Blasted Lands było niecodziennym miejscem do porzucania dzieci, a mimo to właśnie tam ją znaleziono. Na drodze prowadzącej w kierunku portalu. Straż nie miała czasu zajmować się nieletnią, więc bardzo szybko zorganizowano jej transport do siedziby elfów.

Inarea Riverside, dziecko znalezione jakby przez przypadek. Odstawiono ją do Quel'Thalas, do jednej z pomniejszych wiosek krwawych elfów. W założeniu od tamtego czasu wszystko miało się już układać pomyślnie, miała znaleźć nowy dom. Jednak nikt ze strażników nie podejrzewał, że dom, do którego ją przywiedziono wcale nie był taki nowy…


Słońce dopiero wyłaniało się zza horyzontu, ale dziewczynka już na nie czekała. Siedziała nad rzeką i wpatrywała się oczarowana w niebo. Już od dłuższego czasu uświadomiła sobie, że jedynie wschody i zachody są pewne, nic innego nie jest. Cała wioska budziła się z wolna, ale nie obchodziło jej to. Wszyscy ruszali do codziennych zajęć, w końcu przyjdzie pora i na nią, ale nie spieszyła się.
- To niesprawiedliwe… -  Co jest niesprawiedliwe? - To, że nikt inny nie słyszy… Chociaż może to i lepiej.
Wyszeptała kilka słów, po czym odwróciła się gwałtownie. Zaskoczona przyjrzała się mężczyźnie, który stał za jej plecami. Był spoza wioski, tego była pewna, na dodatek jego postawa wskazywała jej, że…
Uważaj, jego przybycie nie sugeruje nic dobrego…

Głosy ucichły.
- Przykro mi dziecko, że tak to się musi skończyć… - Jednak wyraz twarzy mężczyzny sugerował, że wcale tak nie czuł, co nie umknęło jej uwadze. – Pozdrów bogów, gdy przyjdzie Ci ich spotkać. – Odsunął się od niej kilka kroków i zaczął machać rękami, szepcząc inkantację. Dziewczynka siedziała na ziemi, wpatrzona w dziwnego elfa. Chwile potem, zanim skończył on recytować zaklęcie, zauważyła ruch za jego plecami. Mężczyzna upadł zaskoczony na ziemię i zaczął odganiać istotę rękami, czym samym przerwał czar. Demon stał się namacalny, czerpiąc energię z mężczyzny, jednak wciąż nie był widoczny. Na twarzy elfa, chyba po raz pierwszy od dawna, pojawiła się panika.
- Przestań! Nie rób mu krzywdy… - Oczy Inarei świeciły dziwnym blaskiem. Odbijały światło, które otaczało demona, który go zaatakował.
Ona go widzi
. Miał czas się zdziwić, bo istota dostosowała się do słów dziewczyny i wycofała się za nią. Ustawił się dokładnie za wątłym ciałem elfki. - Nie jesteś opętana… - Wydusił z siebie, kiedy tylko był w stanie się podnieść.
- Nie. – Dziewczynka uśmiechnęła się półgębkiem, wpatrując się w niego z zainteresowaniem.
Była taka młoda, a jednocześnie zdawała się tyle wiedzieć… Wiedziała na pewno, z jakim zamiarem do niej przyszedł, a mimo to nie zareagowała dopóki jej wprost nie zaatakował. Podniosła się po chwili i zaczęła iść w jego kierunku.
- Nie pasujesz tutaj. – Uśmiechnął się, przyglądając się dziecku dokładnie. Im dłużej na nią patrzył, tym bardziej jej rysy wydawały mu się znajome…
- A ktokolwiek pasuje? – Zmrużyła zirytowana oczy i postanowiła po prostu minąć elfa.
Złapał ją za rękę. – Mogę Cię wiele nauczyć. O nich, o nas, o świecie…
Nich, jako jedyny, kiedykolwiek użył stwierdzenia sugerującego, że istot jest więcej.

- Kim jesteś? – Zadała pytanie, ale wiedział, że nie było ono skierowane do niego. Czekał cierpliwie, aż uzyska swoją odpowiedź. – Boją się Ciebie, ale jednocześnie szanują.
Nastała dłuższa chwila ciszy, którą postanowił w końcu przerwać. - Demony to nie zwierzęta, nie można ich oswoić, nie masz pojęcia ile ryzykujesz!
Patrzyła mu przez chwilę w oczy, po czym zamknęła swoje, uśmiechając się przy tym do siebie.
-Powiedz mi, Warlocku, czy naprawdę uważasz, że demony są gorsze od elfów, czy innych stworzeń? Według ciebie nikt inny nie zdradza, nie atakuje z cienia? Nie próbuje wykorzystać do własnych celów? – Znów na niego spojrzała, jej oczy były puste. Na swój sposób przypominała mu jego samego wiele lat temu. Postanowił jej nie przerywać. - Zdradzę ci coś. Moi rodzice porzucili mnie tuż przed wejściem do portalu. Podobno postanowili dołączyć do sił Kael'thasa. – Uśmiechnęła się smutno, widząc jego zaskoczenie. – Jestem dzieckiem, którego nie chcieli nawet rodzice. Mimo to, wszyscy traktują mnie tutaj, jako dziecko zdrajców. Mało, kto ze mną rozmawiał odkąd tu ponownie przybyłam, a większość dorosłych traktuje mnie jak powietrze. Większość dzieci zaczęła patrzeć na mnie obojętnie… bądź tak, jakbym nie istniała, czyli zupełnie jak ich rodzice. Potem okazało się, że widzę więcej niż inni… Jednak zanim zauważyłam tę różnicę, zdarzyli uznać mnie za nienormalną i pewnie dlatego zjawiłeś się tutaj ty. – Odetchnęła głęboko i odwróciła wzrok. - Do pewnego wieku każdy ma wymyślonych przyjaciół, szczególnie, gdy nie ma tych prawdziwych.
Uderzyło go, że była taka młoda… Nie mógł jej jednak teraz pomóc, miał tego pełną świadomość – była zdecydowanie za młoda i całe Silvermoon by go wyklęło, jakby wziął ją teraz na naukę.


skomentuj (2)




2011-09-25 21:57:08 >> Postacie

TA STRONA BĘDZIE UZUPEŁNIANA I ROZBUDOWYWANA


Inarea Riverside
Młoda elfka, którym jedynym darem zdaje się być fakt, że widzi demony. Może z nimi rozmawiać, mimo że używają innego języka. Całkiem logicznym zdaje się fakt, że zostanie warlockiem. Jedyną osobą, która wie o jej darze, że jest Ethriel, który docelowo został jej mistrze.
Geneza: Oparta na mojej postaci z WoW-a. Imię zaczerpnięte z zupełnie innej historii, gdzie Ina była siostrą głównej bohaterki - docelowo mojej postaci z rpg.


Ethriel Lamonie
Potężny i utytułowany Warlock, który zainteresował się Iną. Wziął ją na naukę i powoli pokazuje wszystkie ścieżki, którymi można podążyć w tej klasie. Ciągle próbuje przekonać ją, jak bardzo demony potrafią być niebezpieczne.
Z drugiej strony poprzez samo szkolenie na warlocka związuje ją z demonami...
Geneza: Brak... Przypałętał się sam.


Ridel Nazwisko nieznane
Elf, w wieku zbliżonym do Iny. Wychowywali się nie tyle razem, co obok siebie, po tym jak przywieziono ją z Blasted Lands. Jest jedyną osobą z jej rodzinnej wioski, która nie widzi problemu w kontaktach z nią. Postanowił zostać kapłanem.
Geneza: "Ridel też była kobietą!". Okazało się, że globcowy pierwowzór tej postaci był płci pieknej... Coż, jak wiadomo technika idzie do przodu i Rid został przywrócony do wersji męskiej ^^.





skomentuj (1)




2011-09-23 21:56:16 >> Opis

Początek tego opowiadania powstał przy okazji konkursu literackiego na serwerze NW. Niamal od poczatku miałam koncepcję na coś dłuższego, ale niestety ze względów niezależnych ode mnie nie zdążyłam nawet dojść do ważniejszych wydarzeń. Opowiadanie dostało na konkurs roboczy tytuł "Dziewczyna, która tańczyła z demonami". Obecnie jest to krótkie Demon Dance.
Opowieść skupia się na Inarei, która porzucona jako młode elfiątko, próbuje ułożyć sobie życie. Jest ona niezwykłym dzieckiem i ma szansę na zostanie bardzo niezwykłym warlockiem. Dlaczego? By się tego dowiedzieć musicie przeczytać ^^

Cała historia rozgrywa się wśród wydarzeń z Warcrafta, jednak proszę maniaków o wyrozumiałość. Nie mam w tym względzie wielkiej wiedzy i bardzo często muszę doczytać fragment historii świata zanim dopiszę kolejny kawałek. Niektóre wydarzenia zostaną celowo zmodyfikowane bądź dodane. Mam nadzieję, że się spodoba.

Jestem otwarta na krytykę i komentarze, zarówno pozytywne, jak i negatywne(czyli coś więcej niż 'nie podoba mi się' - jeżeli tak jest, chętnie dowiem się dlaczego).


Dziękuję Białej i R. za korektę "Dziewczyny...", mam nadzieję, że mogę nadal na Was liczyć :).


skomentuj (1)







Wypal ślad
Zobacz ślady innych

Nawigacja:
Postacie
Opis

To, co już spalone:
1 2 3


Drogi innych:






made by Keiko Ryuzaki

for ryu-design

photo by Mariusz Prawy